Hej kochani po długiej przerwie. Dostałam mnóstwo maili z pytaniami czy żyję, więc zebrałam się w końcu by napisać. Od września moją uwagę poza pracą zajęła całkowicie nasza Java, która zachorowała na padaczkę. Każdy kto widział jak przebiega atak zrozumie ile stresu wkracza w życie wraz z początkiem takiej choroby. Nawet nie wiedziałam, że psy też na to chorują. Na szczęście na naszej drodze pojawili się specjaliści, którzy pomogli chyba mi przede wszystkim zrozumieć z czym się ta choroba wiąże. Aktualnie Java jest na lekach i od trzech miesięcy(tfu tfu) nie było ataków i udało nam się nawet pomyślnie wykonać sterylizację. Chwilę przed pierwszym atakiem przygotowałam sobie post o naszej Javce i tym, że właśnie miała urodziny i że jest z nami już sześć lat i jaki to z niej boski i szalony labrador, ech. Dziś w końcu ten post wkleje
A wszystkim spanikowanym poszukującym info o padaczce psiej i trafiającym na same dołujące posty przesyłam pozytywne, da się z tym żyć, da się to uspokoić, ktoś kto psa nie zna dobrze nie poznałby, że pies jest na lekach.
Co u nas poza tym- z powodu przerwy mam sporo materiału do pokazania, mnóstwo przepisów do podzielenia się, jestem dumna, bo 3 miesiące temu w tym całym stresie rzuciłam palenie i dzielnie się trzymam, ćwiczę i nie tyję, czekam na wiosnę i sianie nowych warzyw, wymyślanie nowych potraw i relaks w ogrodzie![]()
Będzie dobrze![]()
W tym czekającym poście jest przegląd Javci z całego niemal jej życia, które jakoś na bloga nie trafiły, możecie część pamiętać z flickr’a.
ENGLISH:
Hey guys! It’s been a long break. I got lots of emails asking if I was alive so I finally rush to say that I’m not
I’ve been pretty occupied with work and my sweet crazy lab Java got really sick- she just turned six years old and suddenly got epilepsy. If you ever witnessed an epilepsy attack you know how stressful that is. If you add our dog’s age(not typical to start epilepsy at that age) we were afraid it was something serious that caused it. Thank God it wasn’t. She got tested for everything, including an MRI scan. She’s on medication now, and (fingers crossed) she has been living very comfortably without attacks for 3 months now. The next post after Gaba’s birthday was suppose to be a fun one about our dog, then we got into the epilepsy circle and I guess I was waiting for someone to assure me she will live and everything is going to be fine. Thank God I met the best dog neurologist in the country. Anyway we’re getting back to normal finally.
What else- I’ve got a lot of material to share, lots of new clients, recipes, lots of things planned for 2012. I quit smoking three months ago and am trying to prove you can lose weight after quitting![]()
I really hope 2012 will be good to us![]()













A tu jeszcze mały pomysł na dekorację ściany- nasz zdjęciowy jeleń nad kominkiem![]()
Wszystkiego najlepszego dla wszystkich podglądaczy bloga w 2012!
All the best in 2012 to all my blog readers!





















show hide 13 comments